Obserwatorzy

13 września 2016

Przepisowo

Heeej.

Taki przerywnik;) 
Przepis na pycha rybę. Nasze dzisiejsze śniadanko i obiad :)

Uwielbiam pichcić. Śniadanie w sumie szału nie robi, ale było pysznie! W sumie zawsze jedzenie na tarasie jest pyszne. Jakoś tak inaczej na świeżym powietrzu;)



Jajecznica - żadnych rewelacji :D jajka wbite do miski, posolone i wybełtane;) na patelni łyżeczka masła i wrzucone do podsmażenia surowy, wędzony boczek. Jak już jest tak jak lubimy, czyli lekko chrupiące wlewam masę jajeczną. No i to znowu indywidualna sprawa, my smażymy ją aż się zetnie i szybko przekładamy na talerze;)



Obiad... no to już inna sprawa... Ryba! Przywieziona z nad morza, prawie co z kutra:p haha Eleganckie filety z niewielką ilością ości :D No było z tym trochę "zabawy". Jak się po usmażeniu okazało zostało ZERO ości:)
Ryba w cieście piwnym;) Wszystko jest oczywiście na oko. Więc tak ciężko mi powiedzieć co i jak. Ale na pewno szklanka mąki, 3/4 szklanki piwa, 1 jajko, sól, pieprz i w moim przypadku przyprawa do ryb. Najpierw suche składniki, osobno wymieszane mokre i łączymy mokre do suchych. ;)
Wkładamy filety do ciasta i zostawiamy na chwil parę co by się przegryzło;) 

Następnie podgrzewamy olej na patelni i na rozgrzany wkładamy rybki:) No i jak, smażymy aż się zarumienią, odkładamy na talerz wyłożony papierem, żeby odsączyć tłuszcz. 

A do tego brokuł z polanym tłuszczem z czosnkiem;) Pomysł Piotra;) I nie powiem, wyszło całkiem smacznie:)


No i cytryna do smaku! Polecam, bo naprawdę wyszło smakowicie:)

xxx

O mnie, o wakacjach...

Hej, cześć. 

Nie jest to moja pierwsza styczność z blogiem. Wcześniej bawiłam się w bloga o autorskiej biżuterii, o kucharskich przepisach, a nawet o zdobieniu i robieniu paznokci metodą żelową lub akrylową (prowadziłam go razem z SiS, a w sumie to ja z nią, w sumie to użyczałam tam swoich paznokci, haha). A teraz... będzie wszystkiego po trochu. I o podróżach i pasjach. 

To jak zawsze na początku, przedstawię się. Mam na imię Joanna, mam 24 lata, pochodzę z miasta doznań - Poznania i tutaj też studiuję dziennie turystykę przyrodniczą (taka polska wersja turystki i rekreacji;)). Zawsze wybierałam dziwaczne kierunki czy to na licencjacie czy już wcześniej technikum (architektura krajobrazu). Za chwilę zaczynam ostatni już rok i zacznie się szał "magisterski". 

Oj, ale chyba zapomniałam o dość ważnej części mojego życia... czyli o moim mężczyźnie, ups. Piotr. Jest ze mną już albo dopiero :D ponad 3,5 roku. Znamy się dobre 8 lat. I można powiedzieć, że znamy się jak łyse konie:)

Ale jak na razie żyję wakacjami. Od lipca do końca sierpnia pracowałam, więc zasłużyłam :D A na pogodę to chyba już w ogóle. Jest pięknie.

Pierwszy tydzień nic nie robienia rozpoczęłam od przejścia się na pazurki i zrobienia sobie czegoś wakacyjnego. Lubie mieć coś bardziej lub mniej szalonego na paznokciach.
A od pewnego czasu chodzę na hybrydy, bo jest to dużo trwalsze niż ciągłe malowanie paznokci zwykłymi lakierami.;)



A od środy 7.09. aż do wczoraj byliśmy nad morzem, dokładnie w Darłówku Zachodnim;) Mieliśmy plan na Mielno, ale nie wypaliło i 3 dni przed wyjazdem musieliśmy znaleźć coś innego. Także szybka wrzutka na booking.com
i szukam. Wpadł nam w oko Pensjonat Koral. Zadzwoniliśmy, dogadaliśmy. Okazało się, że jest wspólna kuchnia, w której można sobie pichcić, także idealnie (trochę zaoszczędzonych pieniędzy;)).


Pogoda dopisywała przez cały wyjazd. Można by powiedzieć, że jak nigdy... Cały czas ciepło, słonecznie. Także dzień w dzień na plaży. Chociaż jednego dnia wybraliśmy się
na wycieczkę. Do Jarosławca, Swołowa i Ustki. Ale o tym w kolejnych postach;)

Teraz było by na tyle. Następny post będzie o atrakcjach Darłówka, bo to naprawdę śliczna mieścina, w której nigdy wcześniej nie byliśmy;)

xxx 
Dżoana